Od czasu ostatniej notki moje życie przyśpieszyło jakby ktoś włączył przewijanie na podglądzie. do tego wszystkiego w końcu doszliśmy do porozumienia co do rasy i kupiliśmy owczarkę niemiecką. wbrew moim oczekiwaniom zajmuje ona każdą wolną sekundę,a nawet te sekundy które nigdy nie były wolne. i tak doszło mi jeszcze sprzątanie całej piwnicy średnio 1 na 3 dni (ostatnio lepiej, bo pies już sika w ogrodzie a nie w piwnicy), spacery, czesanie, głaskanie itd.
Mimo iż to H.przez cały rok prosił o psa, jak przyszło co do czego to G. jest w niej zakochana i siedzi koło niej ciągle. ale przewodniekiem stada jestem ja, i to na mój widok psa sika z radości. przyprawia mnie tym niemal o łzy rozpaczy.
po dziejszym 3-godzinnym spacerze kiedy nie załatwiła się ani razu mimo że już padała na pysk, jutro zamierzam spędzić z nią na spacerze 4 godziny. musi się złamać.
tyle w kwestii nowego dziecka, pięknego, włochatego, wymarzonego i kochanego pomimo sikania.
dzieci ludzkie zdobyły mistrzostwo Polski w miniformacjach w tańcu sportowym, chodziły na basen cały semestr, zaczęły jazdę na łyżwach. G.w trakcie swoich treningów nauczyła się robić szpagat, H. strzela gole na każdym treningu. piekliśmy pierniki, szykowalismy wigilię, podejmowaliśmy przyjaciół oraz – że będę nudna – sprzątaliśmy po psie.
Sylwester przeszedł przy wtórze wystrzałów, ale psa nie okazywała zainteresowania czy przerażenia. o 4:50 kiedy było już zupełnie cicho zaczęła szczekać jak szalona. nie było powodów więc uznaliśmy że nasz duch wyszedł zerknąć czy w jego starym domu wszystko gra.
w Nowy Rok poszliśmy na spacer po Nowym Świecie, na obiad, a potem odebraliśmy dzieciaki i poszliśmy na łyżwy. Zapowiada się rok pełen wrażeń. zamierzamy go dobrze zaplanować.